Spowiedź święta

Literatura - artykuły

Home | Z Katechizmu | Stałe Konfesjonały | Literatura | Porady | Inne

Skrupuły - cz. 1

Skrupulatom

Męczysz się stale i myślisz po cichu
że pan prosiak się uparł i w twej duszy ryje
a może to nieprawda. Spojrzyj w serce głębiej
zobaczysz czyste źródło które jak w Lourdes bije
a przy źródle jak zwykle kładka bez poręczy
krew nie przeraża żadną ślepą strzałą
i taki nawet spokój jakby wszyscy święci
szli by zabrać do nieba nasze grzeszne ciało


Łata

'Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i robi się jeszcze gorsze przedarcie' (Mk 2,21).
Po rozgrzeszeniu nie odchodzimy w połatanej, pozszywanej szacie, ale w szacie całkiem czystej. Odchodzimy w szacie, którą otrzymujemy przy chrzcie lub pierwszej spowiedzi.
Mówimy 'wierzę w grzechów odpuszczenie', a stale opłakujemy stare dziury.
Spowiedź jest oderwaniem się od tego, co było niedobre i co już utonęło w Miłosierdziu Bożym.
Ewangelię tę powinni czytać skrupulaci, którzy spowiadają się i uważają, że po spowiedzi została jeszcze niezałatana dziura.

ks. Jan Twardowski, 'Przed spowiedzią świętą'.
Inna pomocna książka: o. Emanuel Działa OP 'Skrupulatom na ratunek'.

001. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Chciałbym zwrócić się z pewnym problemem. Wczoraj byłem u spowiedzi. Już po jej zakończeniu, po udzieleniu rozgrzeszenia - bo myślę że wówczas się ona kończy, żegnając się już z księdzem zorientowałem się, że jeden z moich grzechów sformułowałem chyba nie do końca precyzyjnie, że spowiednik być może nie miał pełnego obrazu sytuacji. Nie zdecydowałem się jednak powiedziec o tym, po części nie chcąc wyjść na kogoś bardzo natrętnego, czy też zbyt drobiazgowego, jak też może trochę obawiając się powrotu do zakończonej spowiedzi. Mam nastepujace pytania: 1. Czy ta spowiedź jest ważna? Myślę, że tak poniewaz w jej trakcie szczerze wyznałem wszystkie grzechy - wątpliwości pojawiły się dopiero po jej zakończeniu. 2. Czy fakt, że nie powiedziałem księdzu od razu (tzn. żegnajac się z nim) o moich wątpliwościach jest grzechem ciężkim? Czy mogę przystąpić do Komunii Św.? 3. Czy należy wrócić do tej sprawy podczas kolejnej spowiedzi? Przepraszam za tak długie pytania. Pozdrawiam. Michał.

Aby udzielić Ci wyczerpującej i pewnej odpowiedzi, musiałbym znać więcej szczegółów. Rozumiem jednak, że nie chodzi o to, iż zapomniałeś wyznać np. pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Wydaje mi się natomiast, że masz skłonności do skrupulanctwa. Sam piszesz, że nie podjąłeś tematu, aby nie okazać sie kimś drobiazgowym. A zatem to, co ewentualnie mógłbyś dopowiedzieć nie było czymś zmieniającym istotę rzeczy. A zatem spowiedź Twoja była ważna. Do komunii św. przystępuj, a jeśli wątpliwości nie ustąpią, to po prostu na najbliższej spowiedzi powróć do sprawy. A w ogóle to mógłbyś porozmawiać z jakimś duszpasterzem nie tyle o tym konkretnym grzechu, ale w ogóle o skrupułach... Pozdrawiam i modlitwę obiecuję. Dariusz Kowalczyk, jezuita.

*    *    *

002. Mam pewne problemy ze skrupulanctwem przy ocenianiu grzechów, przygotowywaniu sie do spowiedzi. Przez to wydaje mi sie, ze dosc czesto nie dostrzegam w spowiedzi Boga, a jedynie skupiam sie na leku i na tym, zeby wyznac wszystkie grzechy i by spowiednik rozwial moje watpliwosci co do róznych spraw. Staram sie z tym walczyc - do nastepnej spowiedzi postaram sie przygotowac lepiej. Ale czy tamta ostatnia spowiedz byla niewazna? Czy przyjmowanie po niej Eucharystii bylo swietokradztwem? Tomek

Spowiedz wazna, czy niewazna, grzechy ciezkie i lekkie, przyznam, ze takie podejscie nie tylko Panu, ale nie jednemu z nas, bardziej przeszkadza niz ulatwia zrozumienie, czym jest wiara, a wiec milosc do Boga i ludzi, jak tez calego stworzenia. Moze wiec zamiast rozwiazywac te lamiglówki, lepiej dac sobie spokój i, jak Pan to zauwazyl, postawic na Pana Jezusa. Praktycznie wyglada to tak. Najpierw trzeba pamietac, ze przede wszystkim licza sie nasze dobre mysli, slowa i uczynki. One to swiadcza, ze jestesmy dobrym drzewem, bo rodzimy dobre owoce. Jesli zas naraz sie okaze, ze cos te nasze owoce owszem nadal sa dobre, ale troche mniej urodziwe, robaczywe, nadpsute, to znaczy, ze cos w nas, w naszej mentalnosci, szwankuje i wtedy warto zastanowic sie co? Poszukac w sobie, w swojej glowie i sercu przyczyn tej zmiany na gorsze. Natomiast, gdy sie okaze, ze nasze myslenie i postepowanie ma sie nijak do Chrystusowego sposobu myslenia i postepowania, wtedy jest to znak, ze oderwalismy sie od niego, choc siebie samych i innych przekonujemy, ze nadal jestesmy wierzacymi i praktykujacymi. Oczywiscie warto tez pamietac, ze nigdy o nikim nie mozna powiedziec, ze jest absolutnie dobry, a tym bardziej zly.
Co do spowiedzi. Nim sie przystapi do konfesjonalu, najpierw trzeba pojednac sie z ludzmi i Bogiem, czyli naprawic te krzywdy, które im wyrzadzilismy. Trzeba tez zalowac, ze, jak mówi Apostol, "Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę" Rz 7, 19. Nie wolno wiec pokuty, calego jej procesu, sprowadzac, redukowac, jedynie do spowiedzi, do rytualnego zabiegu, ceremonii, która, jesli ja dokladnie odprawimy, przyniesie nam oczekiwany skutek. Nie wolno tez mnozyc spowiedzi i oczekiwac, ze samo spowiadanie sie zmieni nasze postepowanie. Nie zmieni.
Jak juz wspomnialem, nasze postepowanie zalezy od naszej mentalnosci, od tego czy jest ona prawdziwie chrzescijanska, czy tylko jest ona taka w naszej wyobrazni. Mysle wiec, ze potrzebuje Pan nie tyle spowiedzi, co rozmowy duchowej i czasu na wlasne studium Biblii i porzadnych, powaznych, ksiazek na temat chrzescijanskiego Boga i chrzescijanskiego zycia. Pozdrawiam. Waclaw Oszajca SJ

*    *    *

003. Zazdroszczę ludziom, którym Chrystus mówił, aby już więcej nie grzeszyli, albo że uzdrowiła ich wiara w Niego, bo myślę, że nie wracali już do swoich grzechów na skutek doświadczenia spotkania z Jezusem. Nie ma w Piśmie Świętym sytuacji, w której Chrystus przebaczałby ponownie. Piotr jest niewierny raz, potem poświęca swoje życie dla Chrystusa. Boję się przystąpić do sakramentu pokuty, ponieważ moje grzechy powszednie stały się moimi wadami, przyzwyczajeniami. Poza tym nie odczuwam, nie widzę ciężaru grzechów uznawanych przez Kościół za ciężkie. Teoretycznie je potępiam, potępiam w pełnym znaczeniu tego słowa, w praktyce popełniam je mając wyrzuty sumienia dopiero po popełnionym czynie, ale i one mi jakoś spowszedniały. Nie piszę tego od niechcenia i z nonszalancją, ale tak po prostu jest i ubolewam nad tym, nie wiem co dalej. Boję się, że nie minie kilka dni, a znowu będę popełniać i jedne, i drugie. Nie widzę w sakramencie pokuty szansy dla mnie, bo wiele razy już próbowałam i ponosiłam porażkę. Jak mogę to zmienić?

To dziwne, przecież Jezus powiedział, że trzeba przebaczać nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy, czyli w nieskończoność. Czyżby więc istniało jakieś jeszcze inne Pismo Święte?

Skoro spowiedź nie daje oczekiwanych skutków, to może trzeba zaprzestać spowiadania się. Zwłaszcza wtedy gdy przystępuje się do konfesjonału z nadzieją, że już sama spowiedź zmieni nasze postępowanie. Nie zmieni. Nasze postępowanie jest owocem naszych przekonań. Trzeba więc samego siebie najpierw przekonać do innego sposobu życia. Z czego jednak nie wynika, że jak już człowiek wie jak postępować, to tak też będzie postępował. Niestety nie. To tylko tym, którzy ulegają pokusie perfekcjonizmu wydaje się, że któregoś pięknego dnia będą mogli ogłosić światu - jestem doskonały! Niech nas Pan Bóg broni przed taka pychą. Pozdrawiam. Wacław Oszajca SJ

*    *    *

004. Czy można spowiedź uznać za ważną i dobrą gdy nie potrafi się (bo sumienie nie wyrzuca tu grzechu) wzbudzić w sobie żalu za sytuacje uznane przez Kościół za grzeszne, w których nie nastąpiła krzywda wyrządzona drugiej osobie, a zamiast tego żalu wyznaje się wobec Boga żal słowami: nie rozumiem dlaczego to jest grzech, ale jeśli rzeczywiście jest, to przykro mi Boże za to co się stało. Trochę to żal zastępczy, ale może lepszy niż żaden? Czy on wystarczy do ważnej i dobrej spowiedzi? Oczywiście zakładam jednocześnie "prawidłowy" żal za grzechy, które sumienie wyrzuca. Pozdrawiam.

Rozwazajac tego rodzaju kwestie trzeba pamietac o tym, ze Bog nie wymaga od czlowieka, by ten o wlasnych silach dokonywal rzeczy niemozliwych. Jesli w postawie wewnetrznej szczerosci nie widzimy zla, grzechu i w zwiazku z tym nie odczuwamy zalu, to Bog nie potepia nas za to. Bog nie chce gwalcic naszego sumienia, myslenia i czucia. W takiej sytuacji postawa "zalu zastepczego" jest wlasciwa i uczciwa. A spowiedz jak najbardziej wazna i godziwa. Problem tkwi, gdzie indziej, a mianowicie w tym, co robimy z danym problemem. Bo moze sie zdarzyc, ze niepostrzezenie wchodzimy w cynizm i wygodnie przedluzamy sobie w nieskonczonosc sytuacje "zalu zastepczego". Tymczasem mamy obowiazek formowac swoje sumienie. A przede wszystkim pamietac o slowach samego Jezusa o Duchu Swietym: "On zas, gdy przyjdzie, przekona swiat o grzechu, o sprawiedliwosci i o sadzie" J 16, 18. Otoz wcale nie jest dziwna sytuacja, iz sami z siebie nie widzimy w czyms grzechu. Potrzeba swiatla Ducha, abysmy umieli dostrzec zlo i dobro. "Zalowi zastepczemu" powinna zatem towarzyszyc modlitwa do Ducha: "Przyjdz i oswiec mnie, grzesznego...". Pozdrawiam. Dariusz K. SI

*    *    *

005. Jestem po spowiedzi. Dostałam rozgrzeszenie i pokutę (odprawiłam). Toczy się wobec mnie proces sądowy i to on był główną sprawą poruszaną na spowiedzi. Nie mogę przyjmować Komunii, nie czuję się godna. Żal mi serce ściska, do bólu, jakby zamieniło się w maleńki kamyczek. Cierpię, gdyż bycie na Eucharystii bez Komunii traci dla mnie sens. Boję się, że jeszcze trochę a przestanę wogóle chodzić do kościoła. Tracę wiarę. Zgubiłam coś, co było moim gruntem pod nogami, co mnie trzymało przy życiu, co było treścią życia... Co robić???

Witam! Jeśli dostałaś rozgrzeszenie to dlaczego nie przystępujesz do Komunii św.? Czy brak Ci zaufanie, że Bóg odpuścił Ci Twoje grzechy? Wątpisz w Miłosierdzie Boga? Przystępuj jak najczęściej do Stołu Pańskiego i tam szukaj umocnienia - przestań wątpić, że Bóg Cię kocha. Nie trać wiary On jest Tym który kocha każdego z nas niezależnie od tego czy my Go kochamy! Ta "utrata gruntu pod nogami" to pokusa byś zwątpiła i zapewne rodzi się w związku z Twoją sytuacją procesową, ale Twoje stosunki z Miłosiernym Bogiem nie są zależne od toczącego się procesu. Chodź często do Kościoła - przystępuj do Komunii św. - tam znajdziesz spokój i umocnienie. Zostań z Bogiem Adam Pietrzak

*    *    *

006. Jak się pozbyć skrupulanctwa?

Witaj! Rada jest dość trudna, sama musisz uwierzyć, że Pan Bóg nie jest buchalterem, który skrupulatnie podlicza wszystkie najdrobniejsze nawet nasze potknięcia. Pomyśl o tym jak kochasz Pana Boga, bo On raczej to bierze pod uwagę niż wszystkie nasze czasem mimowolne potknięcia. Zaufaj Jego bez granicznemu Miłosierdziu. W gruncie rzeczy skrupulanctwo jest brakiem zaufania i skutkiem myślenia, że Pan Bóg kocha nas tylko gdy jesteśmy doskonali. On kocha nas i pragnie naszego szczęścia mimo naszej niedoskonałości. Trzeba dążyć do tego by nie grzeszyć czyli świadomie nie sprzeciwiać się Jego woli, ale nie wolno zapominać o Jego Miłosierdziu.
Zacznij myśleć o Panu Bogu jako o kochającym Ojcu, a nie zimnym buchalterze, wtedy wyzbędziesz się skrupulanctwa.
Pozdrawiam serdecznie, Adam Pietrzak

*    *    *

007. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Ostatnio spotakłem się książce jakiegoś księdza pt:"książka o spowiedzi" z tekstem, mówiącym o tym, że jeśli po spowiedzi przypomni się zapomniany grzech ciężki, to należy go koniecznie (inaczej to będzie ciężki grzech) wyznać na następnej spowiedzi. Trochę mi to namieszało w głowie, gdyż teraz nie pamiętam, czy po moich wcześniejszych spowiedziach nie przypomniał mi się ciężki grzech, którego już później nie wyznałem (bo myślałem, że jest mi odpuszczony, gdyż go nie pamiętałem w chwili spowiedzi). Czy jeśli nie wyznałem grzechu ciężkiego (z powody zapomnienia a nie zatajenia), jest mi odpuszczony. Drugie moje pytanie, to "czym konkretnie jest grzech ciężki". Z tego co wiem to "w pełni świadome i dobrowolne wystąpienie przeciw woli Bożej w ważnej sprawie", ale to nie rozwiązuje moich dylematów, bo czymże jest ta "ważna sprawa". Przecież wg. mnie ważną sprawą może coś zupełnie innego niż dla innych osób. Proszę o podanie kilku przykładów grzechów ciężkich do większego zrozumienia tego zagadnienia przeze mnie.

Przyznam, ze trudno mi sobie wyobrazic sytuacje, aby ktos szczerze zapomnial o grzechu ciezkim. Brzmi to dosyc zabawnie, a raczej tragikomicznie. No bo o sprawach powaznych (ciezkich) raczej sie nie zapomina. Chyba, ze ktos ma zgubna tendencje do widzenia grzechu ciezkiego we wszystkim... No ale jak sie komus to przydarzylo (zapomniec), to grzech ten jest mu przebaczony, ale powinien na nastepnej spowiedzi go wyznac. O naturze grzechow ciezkich pisalismy juz na tym forum wielokrotnie. Prosze szukac w wyszukiwarce np. poprzez wyrazenie "grzech ciezki". Zauwaze tylko, ze jesli grzech zalezy nie tylko od obiektywnej materii czynu, ale rowniez od swiadomosci i dobrowolnosci, to trudno mowic "obiektywnie" o grzechach ciezkich. Pozdrawiam. Dariusz K. SI.

*    *    *

008. Ostatnio spowiadałem się, ale było inaczej niż zwykle. Po spowiedzi nie wyczułem za bardzo ulgi, potem przyjmując Komunię Św. cos mnie kuło od środka, że chyba nie powinienem przyjąć Chrystusa. Zastanawiałem się o co chodzi -dlaczego Bóg dopuszcza takie zwątpienie, skoro się wyspowiadałem i starałem sie wyspowiadać szczerze...Ze spowiedzia było tak, że skupiłem sie na opowiadaniu jednego -moim zdaniem najwazniejszego grzechu(najpierw zastanawiałem sie jak go najłagodniej opowiedzieć spowiednikowi, ale potem chyba starałem sie tak, żeby powiedziec jednak prawdę) i zapomniałem o dwóch pozostałych, ale to dlatego, że wypadło mi z głowy, a nie że zataiłem.Najwazniejszy grzech dotyczył obrazy Ducha Świętego w moich myślach podczas modlitwy, ale nie była to obraza w pełni świadoma i dobrowolna -przeleciała mi przez głowę myśl obrażająca Ducha Świętego(dosłownie obrażająca właśnie Jego). Czy odwołujac sie do słów Jezusa , że obraza Ducha Świętego nie zostanie wybaczona, jestem potepiony przez to i dlategogdy przyjmuję teraz Komunię Św. czuję dziwne kłucie w sercu, że źle robię? Czy człowiek, który tak jak ja czesto sie modli, stara się za wszelka cenę jednak zostać przy Bogu mimo doświadczeń losu, gdy pomysli obraźliwie o Duchu Świętym zostaje skazany bez wzgledu na wszystko na potepienie?

Z cala pewnoscia nie zostal Pan potepiony. Ma natomiast Pan problemy typowe dla skrupulantow, ktorzy wyolbrzymiaja tak naprawde nieistotne niedoskonalosci. Trzeba o nich mowic szczerze spowiednikowi. A w razie potrzeby nie bac sie skorzystac z pomocy psychologa (najlepiej wierzacego). Z modlitwa. Dariusz K. SI.

*    *    *

009. Nie wiem co mam zrobić. Czasem nekają mnie myśli, że grzeszę ale robię rachunek sumienia, przypominam sobię okoliczności całego dnia lub tż kilku i nic nie widzę. Do spowiedzi chodzę systematycznie lub też jak zgrzeszę, aby być czystym nie mogę znieś uczucia, gdy jestem w Kościele a nie mogę pójść do Komunii Św. Co dziennie powtarzam Akt oddania się NMP powierzam Jej wszystko i proszę i prowadzenie drogami Jej Syna abym pełnił Jego Świętam Wole. Co mam zrobić z tym uczuciem? czasem jest tak intensywne że się zastanawiam czy napeno moge przyjąć Ciało i Krew Jezusa do Seraca. Mam jeszcze jedno pytanie co zrobić z myślami jak się do nich ukierunkować. Nachodzą mnie bluźniercze myśli, które staram się oddalać - najczęściej pojawiają się podczas modlitwy, czytania Pisma Św, czasopism religijnych. Ogólnie mówiąc gdy staram się pogłębiać swoją wiarę i dowiadywać się coraz to więcej o Wielkości i Wspaniałości Boga. Proszę o odpowiedź i odrazu za nią dziękuję. Z Panem Bogiem!

Drogi Imienniku, do tego by zaistniał grzech potrzebna jest, między innymi, świadoma i dobrowolna zgoda człowieka. Innymi słowy nie da się grzechu popełnić nieświadomie lub niedobrowolnie. Myśli człowieka natomiast przychodzą często bez jego świadomej decyzji. Usiądź na chwilę, wycisz się i wsłuchuj się w to, co Ci do głowy przychodzi w danym momencie. Będzie tam mnóstwo wątków myślowych, których pojawienie się wcale od Ciebie nie zależy. Nie bez powodu, niektórzy mówią o ?strumieniu świadomości?. Z tej wielkiej obfitości, zazwyczaj ludzie koncentrują się na myślach, których treść wiąże się z materią grzechu: skojarzenia erotyczne, myśli bluźniercze, złe myśli o innych ludziach. Jasno trzeba sobie powiedzieć, że żadna z tych myśli, kiedy pojawia się bez naszego przyzwolenia, nie jest grzechem. Może stać się grzechem, jeśli wyrazimy na nią zgodę, to znaczy, jeśli zaczniemy, już świadomie, ją kontynuować. Sam fakt, że myśl o takiej ?podejrzanej? treści się pojawia często napawa nas lękiem. Wówczas możemy chcieć ją wytępić i tak się na niej koncentrujemy, że ona uporczywie powraca. W przypadkach skrajnych, staje się obsesją. Radzę, zatem, nie koncentrować się na takich myślach. Nie angażować się w nie, ale pozwolić im przepłynąć. Jeśli to są myśli bluźniercze na modlitwie, to trzeba je uczciwie Bogu przedstawić: Oto zobacz Panie, co mi do głowy przychodzi, i co mnie dręczy... To może być bardzo dobra modlitwa. A jeśli chodzi o spowiedź i mszę św.: na początku każdej mszy św. jest tzw. akt pokutny. Zaczyna się słowami ?spowiadam się Bogu wszechmogącemu...?, zawiera wezwania ?Panie zmiłuj się nad nami?, a ksiądz prosi w imieniu wszystkich ?niech się zmiłuje nad nami Bóg wszechmogący...?. Jeśli na serio potraktujemy tę część mszy św., to uwierzymy, że w niej odpuszczone nam są wszystkie grzechy powszednie. Jeśli nie mamy na sumieniu poważnego zerwania więzi z Bogiem, wówczas nie jest konieczne spotkanie z Nim w sakramencie pokuty. Wystarczy sam akt pokutny w czasie mszy św. Pozdrawiam. Tomasz Kot SJ.

* * *

010. Mam pytanie na temat spowiedzi. Ksieza tutaj na forum niejednokrotnie zwracali uwage, ze spowiedz to rzecz, ktorej nie nalezy traktowac zbyt lekko, jako "pralni sumienia" czy "oczyszczenia serduszka". Mysle, ze slusznie. Ale np. ja, starajac sie traktowac spowiedz odpowiednio powaznie, miewam nastepujacy problem: Zdarza sie, ze zrobie cos i potem zaczynam miec watpliwosci, czy to bylo OK. Czesto wtedy potrzebuje duzo czasu na zastanowienie, ochloniecie i sensowne ocenienie swojego czynu, jego motywow, korzeni itp. Co robic w miedzyczasie? Nie przystepowac do Komunii na wszelki wypadek? Bo nie chce biegac do spowiedzi zaraz przy kazdej nadarzajacej sie watpliwosci. Wydaje mi sie, ze to byloby niepowazne traktowanie spowiedzi... Byc moze moje poczucie grzechu nie jest do konca "zrownowazone", ale czesto nie potrafie obiektywnie spojrzec na swoje czyny natychmiast. Bywa tez, ze na odwrot, najpierw moj czyn oceniam gorzej, a pozniej po przemysleniu sprawy stwierdzam, ze nie byl to grzech smiertelny. Co ksieza by mi radzili? Czy w ogole grzech smiertelny latwo jest popelnic, albo przeoczyc?

Ojciec Święty konsekrując Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach chciał pewnie i ten tekst św. Faustyny nam przypomnieć. Na wątpliwości tego typu, warto zaznaczyć, ze osobie, która jest kanonizowana, Jezus odpowiedział: "Wiedz, córko moja, że większą mi sprawiłaś przykrość tym, że się nie łączyłaś za Mną w Komunii św., aniżeli tym drobnym uchybieniem." Pozdrawiam. Wacław Oszajca SJ


Home | Z Katechizmu | Stałe Konfesjonały | Literatura | Porady | Inne