|
|
Mam pytanie... - cz. 7
061. Kiedy spowiednik może uznać, że dany delikwent nie wykazuje żalu za grzechy? Czy jako brak żalu za grzechy można uznać
recydywę w czymś, co nie jest nałogiem? Sie obawiam :(
Witam, spowiedź to nie jest usługa... A żal nie jest kwestią uznania lub jego braku przez spowiednika.
Pozdrawiam. Grzegorz Kramer SJ
* * *
062. Szczęść Boże. Mam problem i nie
bardzo wiem co dalej, dlatego też liczę na pomocne słowa, najlepiej od
ks. Grzegorza... Od ponad roku mam stałego spowiednika. Jest mi z tym
wygodnie, bo nie muszę za każdym razem opowiadać o sobie i odpowiadać
na pytania spowiedników. Ale - coraz bardziej wstydzę się
swojego S. Moje spowiedzi są szczere, mówię prosto o grzechach,
o uczuciach - tak jakbym rozmawiała z samym Chrystusem. Ostatnio tez
tak było, nawet się popłakałam, bo - mój grzech wciąż się
powtarza i nie daję z tym rady. Teraz też muszę przygotować się do
Spowiedzi, ale ... nie tyle się boje, co się wstydzę - zadzwonić do
swojego S, rozmawiać, umówić się na Sp. Nie wiem co mam robić?
Ten wstyd to cos naturalnego?
Witam serdecznie [dzięki za zaufanie]. Pisze
Pani o wstydzie przed spowiednikiem. Tak, w jakimś sensie jest to
normalna reakcja. Myślimy, że po jakimś czasie systematycznej pracy
będzie z nami lepiej, a tu ciągle to samo. Choć z drugiej strony może
to być echo pewnego złego perfekcjonizmu - chcę być najlepsza, ale
póki co mój wizerunek mówi mi coś innego.
Bez względu na to, która z wersji jest prawdziwa, warto o tym
wstydzie powiedzieć spowiednikowi, takie ujawnianie uczuć pomaga w
budowaniu w zdrowej z nim relacji, bez strachu.
Pozdrawiam serdecznie - Grzegorz Kramer sj
* * *
063. Witam. Czy można uczynić zło ale nie zgrzeszyć? Czy istnieje taka możliwość? Pozdrawiam, Marcin
Witam. Proszę przeczytać pkt.1857,1860,1862
Katechizmu Kościoła Katolickiego. Pozdrawiam Adam Pietrzak
Pytania i odpowiedzi wybrane ze strony www.opoka.org.pl/porozmawiajmy/
* * *
z forum pomocy www.katolik.pl:
064. Wiem że grzech ciężki
dotyczy ważnej materii ale i tak nie potrafię rozróżnić kiedy
mam grzech lekki a kiedy ciężki, chociaż w pewnych sytuacjach jest to
pewne, ale jak rozróżniać na co dzień te grzechy od siebie? Basia
To jest Basiu problem każdego z nas. Nie myśl, że inni wiedzą na pewno,
a tylko Ty masz wątpliwości. Z czasem, gdy przez długi, wieloletni
okres będziesz się starała być dobrym człowiekiem i będziesz nad sobą
pracować - tych wątpliwości na pewno będzie mniej. Z dwóch
powodów: więcej będziesz wiedzieć, ale też coraz rzadziej będzie
się zdarzał grzech ciężki, bo w ogóle będziesz się starała nie
grzeszyć. Dlatego naprawdę najlepszą nauką jest dobre życie i modlitwa.
Takie rozróżnienie najbardziej jest nam potrzebne, gdy trzeba
zdecydować: mogę jeszcze iść do komunii, czy już nie. Wiem, najlepiej
iść do spowiedzi. Ale chodzenie codziennie do spowiedzi nie jest
normalne. To nie to samo co umycie rąk, a możemy tak to zacząć
traktować, zapomnieć, że Jezus dla tej chwili musiał umrzeć na krzyżu,
w ogromnych męczarniach. Człowiek nie ma emocjonalnych możliwości
przeżywania tej prawdy zbyt często, więc sakrament pokuty może tak
spowszednieć, że grzech nie będzie już niczym takim wielkim i złym.
Stanie się codziennością, bo tak łatwo go zmyć.
Nie ma wykazu wszystkich grzechów ciężkich, choć chwilami
tęsknimy za tym. W tej tęsknocie często jednak ukrywa się pragnienie
nie tyle spokojnego przyjęcia Eucharystii, ile wykorzystania życia do
samych granic grzechu ciężkiego. Tacy jesteśmy, że odstrasza nas
dopiero wyraźna granica. I może także dlatego lepiej jest, że takiego
wykazu nie da się zrobić? Przestalibyśmy się starać być lepszymi,
balansowalibyśmy na tej granicy między dobrem a złem. Ciągle by nas
kusiła ta przestrzeń, gdzie jeszcze nie ma ciężkiego grzechu. A
przecież wiele tej przestrzeni, to także grzech, tyle że lekki. Ale już
grzech, i jego też trzeba się wystrzegać.
"jak rozróżniać na co dzień te grzechy od siebie?"
Nie ma takiej dziedziny życia ludzkiego, której potrafisz się
nauczyć po kilku próbach. Ani gotowanie, ani dobre sprzątanie,
ani gra na fortepianie. Wszystkiego uczysz się długo, nawet gdy masz
talent. I tak się trzeba nastawić. Potrzebuję na to dużo czasu, ale
zacząć muszę dziś. Na czym może polegać ta praca?
1. Stały spowiednik. Gdy Cię już lepiej pozna, to jego pytasz: czy z
takim grzechem mogę przystąpić do komunii. On zna nie tylko sam
Twój grzech, ale także Ciebie, zna Twoją miłość do Boga lub jej
brak, a to jest jedną z podstaw do oceny. On zna częstotliwość i
okoliczności grzechu i widzi (lub nie widzi) Twój żal. Każdy z
nas ma swój własny "zestaw grzechów", już po
krótkim kontakcie ze stałym spowiednikiem wiesz, który z
nich uniemożliwia przyjmowanie Jezusa, a który nie. Problemem
będą grzechy nowe.
2. Modlitwa. Jeśli modlitwa nie jest tylko odmawianiem formułek, ale
spotkaniem z Kimś, kto Ciebie kocha, to na modlitwie porządkuje się
siebie nawet wtedy, gdy nie robisz tego świadomie. Czasem trzeba
wyrzucić wszystko z szafy i zacząć układać na nowo. Ale częściej, gdy
bierzesz nową rzecz, pozostałe poprawiasz, przesuwasz, nawet o tym nie
myśląc. Tak jest z modlitwą. Potrzebne są rekolekcje, potrzebne czasem
łzy. Ale na co dzień potrzebna zwykła modlitwa. Czas, kiedy patrzysz
tylko na to, jakim jesteś teraz, dziś. Prawdziwa modlitwa zmusza Ciebie
do natychmiastowej reakcji na to co się z Tobą dzieje. Jeśli Bóg
jest Osoba, to MUSISZ (pragniesz) od razu dziękować, od razu
przepraszać. Trzeba tę ocenę własną podczas modlitwy potraktować jako
słuszną, bo jest to głos sumienia. Z czasem sumienie będzie
mówić więcej, lepiej, głośniej, ale wystarczy żyć w zgodzie z
tym, co mówi teraz. Jeśli ten głos odczuwasz jako coś pewnego,
to idź za nim. Nawet gdyby okazało się, że się pomyliłaś, to przed
Bogiem jesteś w porządku, bo On wie, co w Tobie było.
3. Słuchanie samego Boga. Żeby sumienie mówiło prawdę, trzeba go
uczyć rozróżnienia dobra od zła. Nie naraz, bo się nie da, ale
wolno i systematycznie. W Piśmie świętym Bóg mówi, jaką
chce Cię widzieć. Im częściej czytasz jego fragmenty, tym więcej
sumienie wie i w razie potrzeby przypomni, pokaże. Czasem natychmiast,
już dziś, czasem później. To nie to samo, co sto par
butów w szafie i co z tego, jeśli nie możesz znaleźć właściwych.
Jeśli kształtujesz sumienie, ono samo zadzwoni, gdy przyjdzie
niebezpieczeństwo lub pora wyboru. Sumienie dzwoni, tylko my często
naciskamy klawisz "drzemka", żeby jeszcze trochę pospać.
4. Pomoc z drugiej ręki. Czytanie książek religijnych. Nie chodzi o
połykanie wielkiej ich ilości. Raczej chodzi o to, żeby cały czas coś
czytać, nawet po jednej stronie. Gazety religijne - zawsze coś
znajdziesz dla siebie. Rekolekcje. Czasem dłuższe, czasem jedno
popołudnie. Słuchanie kazań i listów, nawet gdy wydają się
nudne, bo zawsze coś się usłyszy. Zadawanie pytań ludziom, do
których masz zaufanie. A także w ogóle rozmowy z ludźmi.
Wbrew pozorom, nie tylko z tymi dobrymi. Czasem popatrzenie na wady i
grzechy innych lepiej uczy co jest grzechem, niż mądre kazanie. Czasem
wojująca wypowiedź przeciw wierze, przypomina co mówi nasza
wiara. "Wszystko współdziała dla dobra tych, którzy
miłują Boga" (Rz 8,28).
5. Czynić dobro. Grzebanie w grzechach, nawet w dobrej wierze, jest
grzebaniem w grzechach. Oczywiście, że rachunek sumienia musi być. Ale
często, żeby coś lepiej widzieć, trzeba stanąć dalej, po drugiej
stronie. Zło czasem lepiej widać z perspektywy dobra. Trzeba wejść w
świat dobra i nim się zająć. Grzechu nie lekceważyć, ale już się stał i
trudno. Ludzie dookoła potrzebują naszego dobra, i to jest ważne.
Niejako "wynagradzamy" za grzech - dobrem. Z modlitwy (spotkania z
Bogiem) bierzemy siłę do czynienia dobra. Jeśli naprawdę, całym sercem
będziesz nastawiona na dobro wobec ludzi i modlitwę - to choć
zostawiasz grzech w tle, to coraz lepiej widzisz brzydotę grzechu i
coraz mniej masz na niego ochotę. Właśnie przylgnięcie do dobra
powoduje, że łatwiej Ci w ogóle nie mieć grzechu ciężkiego,
przez długi okres, nawet bardzo długi. Dlatego takie jest ważne, żebyś
szukała takich miejsc, takich sytuacji, gdzie możesz, umiesz być dobra.
Do dobra się przyzwyczajasz, zaczynasz je lubić, z czasem staje się
Twoją drugą naturą, tak jak wcześniej był grzech.
6. Czas. Wszystko może pomóc utkać dobre sumienie, które
bezbłędnie odczyta co jest grzechem ciężkim, co lekkim, co
niedoskonałością, a co wyborem między większym a mniejszym dobrem. Ale
potrzeba cierpliwości i czasu. Każdy może się zachwycić Bogiem, jeśli
Bóg choćby na sekundę przygarnie go do serca. Nawrócenie
nie jest najtrudniejsze w życiu, choć takie może się przez chwilę
wydawać. Najtrudniejsze, to dzień w dzień robić to samo, a długi czas
nie widzieć efektów. Najtrudniejsze, to wytrwać w tym trudzie aż
do końca. Dotyczy to także kształtowania sumienia. Spokojnie. Nie wiesz
jeszcze? Nie szkodzi. Sakrament Pokuty maże wszystkie grzechy, nie
musimy nawet wiedzieć, czy (które) były ciężkie, czy nie. Na
początku można częściej chodzić do spowiedzi, żeby nie mieć wątpliwości
dotyczących komunii. Potem bardziej zawierzysz sumieniu. Ale
wątpliwości mogą się pojawiać do końca życia. Nie bój się tego.
Po to jest konfesjonał. Nikt nie jest sędzią we własnej sprawie".
zuzka (Bogumiła)
* * *
|
|
|